wtorek, 8 lipca 2014

PROLOG

Gdzieś w głębi malutkiego miasteczka zwanym Valentine* mieszkała 17-letnia Caroline Ross wraz ze swoim ojcem Jamesem Ross. Jej matka zginęła w tragicznym pożarze, od tamtej pory zabawna i energiczna dziewczyna zamieniła się w spokojną i zamkniętą w sobie nieistniejącą dla świata osóbkę. Caroline miała niezwykłą osobowość, jednak nikt wraz z jej ojcem nie mógł, bądź nie potrafił tego odkryć, gdyż każdy w liceum uważał Caroline za dziwaczkę. Dziewczyna nie była jednak tym faktem zrozpaczona, przyzwyczaiła się, że jest sama. Siedemnastolatka uwielbiała naturę i chętnie się z nią zaprzyjaźniała , nie była jak każdy w jej wieku, często zachowywała się jak mała dziewczynka, która nie chce się rozstawać ze swoim światem, zwłaszcza kiedy zapada zmrok. Caroline nienawidziła tej pory, wiedziała co ją czeka, kiedy wszyscy sąsiedzi tylko zgaszą światła w swoich domach. Jej ojciec gwałcił ją co noc, nigdy jeszcze nie było takiego wieczoru, aby obyło się bez tego. Gdyby nie to, że zaspokajała jego potrzeby córka byłaby mu zbędna. Po mimo tego dziewczyna nie załamywała się, ale nie radziła sobie ze swoim życiem, miała coraz mniej siły na kolejne dni, pewnie przez siniaki, które były powodowane agresją ojca . Aby się uspokoić pisała piosenki, które dodawały jej siły. Wszystkie dni wyglądały tak samo, śniadanie dla ojca, liceum, chwila na łące, obiad dla ojca, chwila na łące, kolacja dla ojca, chwila na łące, nieprzespana noc. Caroline miała tego dość, a że nie miała się komu wyżalić postanowiła napisać o swoim życiu w pamiętniku, do którego nie zapisywała od śmierci matki, czyli od 7 lat. Dziś chciałabym przytoczyć wam jej jakże tragiczną historię.

Valentine – czytaj Walentajn


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz