- Gdzie śniadanie.?? – jak zwykle poranne krzyki ojca zerwały Caroline ze snu o normalnym życiu.
- Smacznego – powiedziała cichutko.
- Dlaczego się krępujesz, skoro tak długo już ze sobą jesteśmy.? – ojciec uśmiechając się dotykał Caroline w jej intymne miejsca, dziewczyna jednak nie zwracała na to uwagi, była zamyślona, jak zawsze. Kiedy skończyła marzyć pobiegła do swojego pokoju i szybko się ubrała, aby chociaż ten jeden raz wiedzieć, że ojciec jej nie ogląda. Wyszła cicho z domu i ruszyła w stronę liceum.
- Ubierała się na czarno i lubiła śpiewać, kochała się w kwiatach motylach i drzewach… - ten fragment Caroline zawsze nuciła sobie idąc do liceum. Dziewczyna miała wspaniały głos, jednak jeszcze nikt tego nie docenił. Jako pierwszą lekcje miała koło artystyczne, bardzo lubiła tą lekcję, ponieważ podczas kiedy p. Green coś mówiła, ona mogła skupić się na pisaniu tekstów, bądź czymkolwiek innym, czego nie może robić w domu. W szkole radziła sobie fatalnie, jednak ojca w ogóle to nie obchodziło, chociaż do szkoły wzywany był wiele razy, ani razu się jeszcze nie pojawił.
„Chyba nie sądzisz, że
Kiedykolwiek zmienisz mnie .?
Jestem inna,
I ja z tym zgodzę się,
Jednak nic na to nie poradzę,
Mam swój świat,
W nim pozostać chce,
Przez całe nędzne życie me.”
Ten fragment Caroline zdążyła zapisać zanim zadzwonił dzwonek na lekcję. Gwałtownie zebrała się cała klasa i narobiła ogromnego hałasu, którego ona tak nie znosiła. Jak zwykle do klasy weszła popychana przez rówieśników, jednak zdążyła do tego przywyknąć. Lekcja była wspaniała, do czasu dopóki p. Green nie wypowiedziała tego zdania:
„- Wiele ludzi ma wspaniałe dary od Boga, oraz piękne wspaniałe życie, które kocha ponad wszystko, dlaczego.? Jak sądzicie.? Dlaczego akurat oni, a nie my.? Może powie mi… hm… Caroline .? „ – p. Green doskonale wiedziała, że w Caroline coś się kryje, jednak nigdy nie umiała nakłonić dziewczyny do tego aby wypowiedziała chociażby jedno zdanie na jakikolwiek temat . - Caroline, powiesz mi coś .? – zapytała uprzejmie. Caroline siedziała jak zamurowana, nie mogła z siebie wykrztusić jakiegokolwiek słowa, w tamtej chwili najchętniej zapadłaby się pod ziemię. - Caroline, proszę . – delikatnie nalegała profesorka, z nadzieją , że dziewczyna jednak się przełamie i wreszcie coś powie . Caroline jednak tylko patrzyła na p. Green ze wzrokiem porzuconego psa błagając o spokój, a zarazem wybaczenie . - No dobrze… trudno… wybierzemy kogoś innego . – w głosie profesorki było słychać żal, nie do Caroline, jednak do jej strachu, tak jakby próbowała go przegonić. Później lekcja minęła jak zawsze, aż do dzwonka. Kiedy Caroline wychodziła jak zwykle ostatnia z klasy profesorka zaczepiła ją.
- Caroline zaczekaj.
- Tak p. Green .?
- Czy chciałabyś mi coś powiedzieć.? – spytała łagodnie.
- Nie… nic. – Caroline była przerażona. - Przepraszam, ale się śpieszę. – dziewczyna próbowała uniknąć tematu.
- Gdybyś jednak zmieniła zdanie, wiedz, że na mnie zawsze możesz liczyć. – oznajmiła z uśmiechem.
- Dziękuję. – Caroline była bardzo skromna, i nawet jeżeli bardzo potrzebowała pomocy to o nią nie prosiła, nie zależało jej na niczym. Następne lekcje zleciały wyjątkowo szybko, więc Caroline miała więcej czasu aby spędzić go na łące. Szybko wybiegła z liceum i pobiegła w stronę łąki. Jak zwykle poszła na swoje ulubione miejsce i zaczęła śpiewać.
You used to call me your angel
Said I was sent straight down from heaven
You'd hold me close in your arms
I loved the way you felt so strong
I never wanted you to leave
I wanted you to stay here holding me
I miss you
I miss your smile
And I still shed a tear
Every once in a while
And even though it's different now
You're still here somehow
My heart won't let you go
And I need you to know
I miss you, sha la la la la
I miss you
You used to call me your dreamer
And now I'm living out my dream
Oh how I wish you could see
Everything that's happening for me
I'm thinking back on the past
It's true that time is flying by too fast
I miss you
I miss your smile
And I still shed a tear
Every once in a while
And even though it's different now
You're still here somehow
My heart won't let you go
And I need you to know
I miss you, sha la la la la
I miss you
I know you're in a better place, yeah
But I wish that I could see your face, oh
I know you're where you need to be
Even though it's not here with me
I miss you
I miss your smile
And I still shed a tear
Every once in a while
And even though it's different now
You're still here somehow
My heart won't let you go
And I need you to know
I miss you, sha la la la la
I miss you x2
Tym razem wyjątkowo wzięła ze sobą swój pamiętnik. Gdy się w nim pogrążyła straciła poczucie czasu i zapomniała, że musi biec do domu. Cichutko otworzyła drzwi, chyba Bóg nad nią czuwał, ojciec na całe szczęście spał. Zakradła się do swojego pokoju i ukryła pamiętnik w miejsce gdzie jej ojciec na pewno nigdy by nie spojrzał, do rzeczy szkolnych. Przebrała się i po cichu zaczęła robić obiad. Jakąś godzinę później poczuła na sobie dotyk, była pewna, że to ojciec, no bo w końcu któżby to mógłby być inny.?
- Widzę, że moja kruszyna robi obiad, a co będzie pysznego.? – spytał.
- Makaron z serem.
Kiedy ojciec zajadał się obiadem Caroline przemyślała czy ma powiedzieć mu o pewnej bardzo istotnej rzeczy. Wiedziała , że ojciec wpadnie w furię kiedy się dowie, ale musiała to zrobić, zaryzykowała.
- Tato. – zaczęła.
- Tak.?
- Muszę ci coś powiedzieć. – Caroline bardzo się bała, ale jeżeli zaczęła wypadałoby skończyć.
- Tak skarbie.? – spytał jak na razie łagodnym tonem.
- Kończy nam się jedzenie, a nie mamy pieniędzy aby coś kupić. – wreszcie to z siebie wycisnęła.
- To twój problem, ale pamiętaj, że jeżeli nie podasz mi śniadania, obiadu albo kolacji skończy się to dla ciebie bardzo źle. – Caroline była zaskoczona jak bardzo ulgowo potraktował ją ojciec. Skoro obiad został zrobiony miała prawo iść na łąkę.
Zamyślona dziewczyna nie patrzyła jak idzie i przez przypadek wpadła na Erika… najprzystojniejszego chłopaka z całej szkoły, w którym się kiedyś (jeszcze za życia matki) bezgranicznie podkochiwała, teraz jednak nie ma do tego głowy, lecz wciąż jest jej głupio gdy go widzi i kolana jej się uginają, dziewczyna stara się to opanować, niestety nie umie.
- Przepraszam! – wykrzyknęła.
- Wszystko w porządku. – odparł uprzejmie. - Chyba po raz pierwszy słyszę twój głos.
- Tak… ja… dosyć rzadko się odzywam. – powiedziała uśmiechając się. Była wniebowzięta tym, że wreszcie rozmawia z marzeniem jej życia tak normalnie, jednak wiedziała, że nie może dopuścić do rozwinięcia się tej znajomości, gdyż jej ojciec zabiłby Erika, a jej już nigdy nie wypuściłby z domu, nie chciała tego.
- Przepraszam cię, ale… muszę już iść.
- Zaczekaj! - złapał ją za rękę. - Tak w ogóle, jestem Erik.
- Tak… wiem. – odparła nieśmiale.
- Wiem, ale zawsze chciałem ci się przedstawić osobiście. A ty jesteś Caroline prawda.? – spytał
- Tak. – odpowiedziała ze szczerym uśmiechem - Jeszcze raz przepraszam… no wiesz, że na ciebie… - nie potrafiła się wysłowić.
- Daj spokój, to nic takiego. – odparł.
- Sorry, ale muszę już lecieć. – Caroline ocknęła się, wiedziała dobrze, że nie będzie jej się trudno zakochać, a do tego dopuścić nie mogła.
- Szkoda. – powiedział smutno, po czym niespodziewanie pocałował ją w policzek. - Do zobaczenia jutro. – odparł ciepłym głosem, po czym odszedł.
*Tekst piosenki Miley Cyrus „I Miss You”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz